Poszukiwania nowych zleceń i… priv

Na pozór ten wpis może Ci się wydawać odrobinę chaotyczny, jednak jeśli doczekasz do końca, to zrozumiesz w czym rzecz.

Jestem obecnie w dość ciekawej sytuacji w której odpadł mi jeden z większych klientów, więc postanowiłam wypełnić ten czas i miejsce nowymi zleceniami nauką nowych rzeczy i pogłębianie posiadanej wiedzy. Dzięki temu stałam się szczęśliwą posiadaczką kilku wspaniałych książek i kursów. Tutaj w tym przypadku wyszłam zdecydowanie na plus.

Na początek nowych zleceń postanowiłam szukać na Facebooku i owszem znalazłam kilka ofert współpracy na które z przyjemnością przesłałam swoją aplikację.

Facebook

Tutaj zauważyłam jak wiele dziewczyn, które są lub chcą zostać asystentkami nie czytają ogłoszeń na które wysyłają swoje zgłoszenia. Niektóre piszą tylko w komentarzu „priv” i na tym się kończy, bo czekają aż ktoś się do nich odezwie. Osobiście uważam, że jest to ogromny problem. Już tłumaczę, dlaczego tak myślę.

Jest ogłoszenie o poszukiwaniu osoby, która ma być wszechogarniającym cieniem, który sprawia, że wszystkie procesy i zadania są realizowane zazwyczaj zanim ktoś o nich pomyśli. Tu nagle się okazuje, że zgłasza się osoba za którą trzeba pomyśleć i jeszcze ją nakierować. Kilka razy mi się zdarzyło, że skrolowałam Facebooka, a tu nagle bach! Fajne ogłoszenie, czytam komentarze, a w nich pytania, które dotyczą tego, co zostało wyraźnie zaznaczone i wymienione w ogłoszeniu.

Owszem zdarzyło mi się odpowiadać na takie komentarze. Jedno z nich pamiętam najbardziej. W treści było napisane „możliwa praca w naszym biurze w centrum Warszawy lub zdalnie”. I pierwszy komentarz brzmiał „a można zdalnie czy tylko na miejscu?”, odpisałam „Napisali że można, to chyba znak że można”. I odpowiedź tej osoby była jakże ważna w tym całym procesie, a wyglądała ona „he he, to aplikuję”. W tym momencie mogę tylko powiedzieć… ech.

To się pokrywa z tym, że ludzie w ciemno i na oślep wysyłają swoje CV i potem właściwie nie widzą, gdzie wysłali i komu. Potem się dziwią, że dzwoni do nich jakaś dziwna pani i chce dziwnych rzeczy w dziwnych miejscach.

Czytajmy! Najlepiej ze zrozumieniem, nawet po dwa razy.

Jako Wirtualna Asystentka dodałam swoje ogłoszenie na Gumtree i dostałam odpowiedź od pana X, który w różnych miejscach podpisuje się różnymi imionami. Miał maila w stylu 7876gggsisiieh@buziaczek.pl. Pan przekręcił moje imię, a właściwie je zmienił i zapytał „dużo masz pracy?”. Normalnie geniusz zła. 🙂 Nie odpisałam na tę zaczepkę. Może marnuję ogromną szansę na wielką współpracę, ale z drugiej strony nie wydaje mi się żeby osoba szukająca wsparcia odpowiadała w tak zaczepny sposób, zwłaszcza, że wsparcia szukają osoby, którym zaczyna brakować czasu. Takie zaczepianie, to marnowanie czasu dla obu stron i zwykle ciągnie się, jak… flaki z olejem.

Przepraszam że tak wprost, ale po to tu jesteś żeby dowiedzieć się konkretów, a nie zobaczyć jak pięknie owijam w bawełnę poszukiwanie nowych zleceń w grudniu, tuż przed świętami, gdzie większość myśli już o odpoczynku, a nie o pracy.

W kolejnym kroku moich poszukiwań przeszłam na Oferię, Useme i inne strony ze zleceniami.

Uczepię się Oferii, bo tutaj widać, co ludzie piszą, więc to zupełnie nie jest nic osobistego.

Oferia, to miejsce polecane przez wiele osób, jako strona na której na pewno znajdę wspaniałych specjalistów, którzy naprawdę wiedzą co robią, jak i dlaczego. Nie do końca się z tym zgadzam, ale jakby nie po to czytasz ten tekst żeby się dowiedzieć o moich rozterkach, co do szukania odpowiedniej osoby do współpracy na tej stronie.

Weszłam na Oferię i zaczęłam wyszukiwanie zleceń. Jakież było moje zdumienie, kiedy okazało się, że większość dziewczyn zaniża swoje stawki, które tam wpisuje.

Poważnie. Byłam na kilku stronach, porównywałam i byłam w szoku, bo ja właściwie nie widzę powodu, do takich działań i jest to dla mnie conajmniej dziwne.

Ja mam swój określony cennik i się go trzymam. Owszem czasami daję komuś małą zniżkę na okres próbny. Jednak zawsze jest zniżka dla konkretnej osoby/ firmy, która jest w pełni świadoma tego że dostaje ode mnie ten rabat.  Rabat na moją usługę, która trwa w określonym czasie. Widzisz różnicę?

Zobacz

Jeśli dajesz komuś rabat, a ta osoba o tym nie wie, to jakby nie ma sensu. To jak założyć firmę, nie reklamować jej, nie pokazywać nikomu i się dziwić, że nikt nie przychodzi. Nie ma klientów, a co za tym idzie pieniędzy. Ma to sens?

Zaniżanie swojej stawki z nadzieją, że ktoś wybierze akurat tę ofertę jest dziwaczne i wymaga ogromnego skupienia i logistyki. Wyobraź sobie, że odpowiadasz na 20 ogłoszeń. W każdym z nich podajesz inną stawkę, bo widzisz, że inni pracują za mniej, a chcesz żeby wybrano właśnie ciebie. I nagle okazuje się że masz portfel klientów w którym każdy ma inną stawkę. Co za tym idzie za każdym razem musisz sprawdzać i weryfikować, kto i ile ma.

Dodatkowo do całości zachodzi obawa, że jeśli będziesz próbować podnieść stawkę, to ten klient zrezygnuje i pójdzie do kogoś innego, bo jemu zależy tylko na tym żeby wydać, jak najmniej. Ma do tego pełne prawo.

Oferia ma to do siebie, że ludzie nie piszą tutaj „priv”, ale w miarę pełnymi zdaniami i zostawiają do siebie kontakt, więc jeśli inna osoba, będzie poszukiwała osoby do podobnego zadania, to z pewnością będzie mogła wykorzystać pozostawione kontakty.

Strony internetowe


Ja na swojej stronie mam dokładnie określone jaki zakres prac mogę zaoferować, pakiety godzin oraz kwoty za pojedynczą godzinę pracy moją i Krzysztofa. Nie mam nic do ukrycia. Nie widzę powodu aby zatajać kwotę jaką chcę uzyskać za moją pracę.

Ktoś może powiedzieć, że to za dużo, a inni że to zdecydowanie zbyt mało. Tworząc swój cennik wzięłam pod uwagę wszystkie koszty jakie ponoszę w każdym miesiącu i wyciągnęłam z tego takie kwoty. Dla Ciebie to może za mało, a dla mnie są to na ten moment wystarczająco. Po co to piszę? Ponieważ wiele dziewczyn zataja te kwoty. Licząc że ktoś się do nich odezwie i zapyta „przepraszam ile zapłacę za to, to, to i tamto?”, a skąd. Zamknie stronę i będzie szukał dalej.

Dlaczego?

Bo czas to pieniądz, a skoro ktoś nie ma czasu, to tego niedoczasu nie będzie inwestował w to żeby zapytać. Poczekać aż coś wymyślisz. Dopiero wtedy móc porozmawiać o konkretach lub powiedzieć ci że niestety ale jego finanse nie pozwalają na nawiązanie współpracy. Poza tym widzę że coraz więcej osób drażni właśnie „cena na priv”. Dla mnie to bardzo nieprofesjonalne i mocno zabawne. Bo w sumie o co chodzi? Nie wiesz ile chcesz zarabiać? Czy chcesz w ten sposób zbadać rynek, bo usługa jest warta tyle ile ktoś jest w stanie za to zapłacić?

Podsumowując:

1. Czytaj uważnie.
2. Nie wysyłaj ciągle wszystkich na priv.

Dodaj komentarz